TYTUŁ: Carrie
TYTUŁ ORYGINAŁU: Carrie
AUTOR: Stephen King
WYDAWNICTWO: ISKRY
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 1990
Już od urodzenie Carrie White zdawała sobie sprawę, że różni się od
innych dzieci. Jej odmienność, dodatkowo potęgowana religijnym
fanatyzmem matki, powodowała, że wśród swoich rówieśników stała się
wyrzutkiem i obiektem niewybrednych żartów. A tak bardzo pragnęła być
taka, jak inne - szczególnie w dniu swojego pierwszego wiosennego balu
szkolnego, jakże ważnego dla 16-letniej dziewczyny...
Ten
dzień na zawsze zapisze się w pamięci mieszkańców miasteczka
Chamberlain. Sprowokowana okrutnym żartem Carrie wykorzystuje swoją
niezwykłą telekinetyczną moc, by zemścić się za wszystkie doznane
upokorzenia i krzywdy, obracając domy w zgliszcza, siejąc śmierć i
zniszczenie.
Stephen King (ur. 1947 r.) to amerykański pisarz, najczęściej
powieści grozy, nazywany z tego powodu "mistrzem grozy" lub "mistrzem
horroru". W przeszłości wydawał książki pod pseudonimem Richard Bachman.
"Carrie" to pierwsza powieść tego pisarza, która przyniosła mu sławę.
Niejednokrotnie wspominałam, że pan King jest moim mistrzem, więc
nie będę się powtarzać. Czytałam już parę jego powieści, więc wiem co
mówię. Zaraził mnie nim mój brat, a teraz to ja go motywuję do czytania.
W książce wiele fragmentów pochodzi z artykułów z gazet lub listów
bohaterów do innych osób. Są one swego rodzaju dopełnieniem całości. Nie
ukrywam, że bardzo lubię tego typu 'dodatki', więc to już drugi plus
(pierwszym jest autor). Tak jak napisałam na początku - Carrie to
16-letnia dziewczyna, córka fanatyczki religijnej. Dla mnie zachowanie
jej matki było jak choroba psychiczna (możliwe, że właśnie tak było).
Zamykanie córki w komórce na wiele godzin bez jedzenia i możliwości
wyjścia za coś błahego uważanego za grzech? To na pewno nie jest
normalne. A to tylko jeden z przykładów. Z pewnością zostało to
przekoloryzowane, bo nikt normalny się tak nie zachowuje, ale i tak
trochę to mną wstrząsnęło.
Jak to w powieściach pana Kinga bywa - pojawia się również specyficzne
poczucie humoru. Mimo że jest inne i tak je uwielbiam. Dodaje książkom
czegoś fajnego (kolejny plus).
Nie
mogę tu pisać o samych zaletach, więc napiszę chociaż jedną wadę. Cała
książka zmierzała do jednego momentu - balu maturalnego. Cokolwiek się
działo, nagle wstawiony był fragment artykułu z gazety czy czegoś
innego, który opisywał wydarzenia po tymże balu (czasami jakieś sprzed
niego). Dla mnie było to trochę denerwujące. Bardzo wyraźnie zaznaczony
był główny wątek, który nie pozwalał się rozwinąć tym pobocznym (to jest
bardzo subiektywna ocena, nie musicie się ze mną zgadzać). Jak
wspomniałam jest to chyba jedyna wada tej powieści.
9/10




