TYTUŁ: Christine
TYTUŁ ORYGINAŁU: Christine
AUTOR: Stephen King
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2008
To była miłość od pierwszego wejrzenia. Siedemnastoletni Arnie
Cunningham zobaczył Christine i zdecydował, że ona musi należeć do
niego. Zafascynowany, nie słuchał ostrzeżeń najlepszego przyjaciela ani
swoje dziewczyny, która go w końcu opuściła, pokonana przez rywalkę.
Rodzice, nauczyciele i wrogowie Arniego przekonali się, co znaczy stanąć
na drodze mściwej i bezlitosnej Christine. Bo Christine to nie kobieta.
To siejący zło i śmierć plymouth fury rocznik 1958, samochód widmo.
"Christine",
jedna z najbardziej popularnych powieści Kinga, została zekranizowana
niemal od razu po ukazaniu się książki. Film w reżyserii Johna
Carpentera wszedł na ekrany kin w 1983 roku.
Stephen King (ur.21.09.1947 w Portland) - autor powieści, zbiorów
opowiadań, komiksów i scenariuszy filmowych. Sławę przyniosły mu już
pierwsze książki: "Carrie", "Miasteczko Salem" i
"Lśnienie". King zręcznie wiąże w swoich historiach elementy grozy,
literatury science fiction, baśni i sensacji. Prawie każda z jego ponad
60 książek została zekranizowana, a łącznie uzyskały one jeden z
największych nakładów na świecie. Autor uchodzi dziś za niekoronowanego
króla literatury z gatunku horroru. Mieszka wraz z żoną Tabithą w
Bangor, w stanie Maine.
"[...]
naszym największym wrogiem jest miłość. - [...] - Tak. Poeci kłamią,
czasem nieświadomie, a czasem z całą premedytacją. Miłość jest jak
morderca. Wcale nie jest ślepa. To kanibal o wyjątkowo ostrym wzroku."
Długo nie mogłam zabrać się za czytanie tej powieści. Po pierwsze:
ze względu na liczbę stron, po drugie: nie oczekiwałam po niej niczego
spektakularnego, a na to w tamtej chwili miałam ochotę. Gdy w końcu
zdecydowałam się zacząć, zanim się obejrzałam byłam już po 100 stronie.
Ze zdziwieniem przyglądałam tej liczbie i myślałam: "Kiedy zdążyłam tyle
przeczytać?". Jednak nie zastanawiałam się długo tylko czym prędzej
wróciłam do lektury. Mimo przeczytania tylu stron jednego dnia, książkę
czytałam jeszcze przez następny tydzień. Nie jestem w stanie powiedzieć
dlaczego. Po prostu czytając, nagle poczułam, że muszę ją odłożyć, bo
nie potrafię przeczytać więcej.
Powieść utrzymana jest w narracji pierwszoosobowej. Narratorem jest
Dennis Guilder, najlepszy przyjaciel Arnie'go, spisujący swoje przeżycia
jako 22-letni już człowiek. Ciekawe podejście do sprawy. Mam na myśli
to, że opisane jest to z perspektywy tak jakby osoby trzeciej, a nie
bezpośrednio Cunninghama.
"Jeśli będąc dziećmi, uczymy się żyć, to będąc dorosłymi, uczymy się umierać."
Autor w umiejętny sposób buduje napięcie. Z początku myślałam z
lekceważeniem o Christine. Myślałam: "Co takiego może zrobić? Przecież
jest samochodem". Oczywiście, czytałam powieści, w których auta same się
poruszają, ale pomyślałam, że to jakoś mi nie pasuje do Kinga. Sami
przekonacie się gdy sięgniecie po tę pozycję czy miałam rację. Ale jedno
na pewno muszę przyznać: nigdy nie sądziłam, że samochód może mnie
przestraszyć. Najwyraźniej się myliłam. Będę to powtarzać jeszcze wiele
razy: Stephen King to jeden z moich ulubionych pisarzy. Nie podobają mi
się wszystkie jego powieści, to fakt, ale zawsze mnie czymś zaskoczy. W
tym wypadku było to zakończenie. Na pewno nie spodziewałam się takiego
obrotu spraw.
Cóż więcej mogę napisać? Polecam tę książkę. Na pewno fanom Kinga,
ale również tym, którzy dopiero zaczynają poznawać jego twórczość.
9/10







